Twój koszyk jest pusty

Archiwum

No i tak miałam dwa porody w jednym... Pomęczyłam się naturalnie, a potem wylądowałam pod kroplówkami, jakąś piszczącą aparaturą, a dzieci w inkubatorach. Tadek dostał 10 punktów, a Janek o 1 mniej. Jednak go to wszystko dość wymęczyło. Chłopcy są dość sporych rozmiarów, obaj ważą powyżej trzech kilogramów (niedużo, ale jednak), jeden ma 56 cm wzrostu, a drugi 54. Nie wiem czy na pewno, bo przecież nikt im nóżek nie prostował na siłę... W każdym razie są identyczni, a jednak nie tacy sami. Brzmi dziwnie, ale tak właśnie jest. Wyglądają tak samo (no, Tadek jest trochę bardziej czerwony po trudach wydostawania się z mamy), a Janek ma bardziej spuchnięte powieki, ale kiedy na nich patrzę i oni spoglądają mi w oczy, to czuje się, że są to dwie, zupełnie inne osoby. Po cesarce jestem bardzo słaba, no i nie wolno mi wstawać do jutra. Mężowi z kolei nie wolno tu być, bo to sala pooperacyjna, w dodatku jest jeszcze jedna pacjentka, więc pojechał do domu, zaopatrzony w mnóstwo zdjęć, a nawet filmik, aby pokazać Idze JEJ braci. Zostałam sama, co szybko wykorzystałam na drzemkę, ale co chwila ktoś mnie budził. Mijały godziny, a ja leżałam bardzo zrezygnowana i coraz smutniejsza, bo ja tu, a moje dzieci tam. Na szczęście mój smutek zauważyła zmieniająca kroplówkę pielęgniarka. Wyszła, a po chwili wróciła z koleżanką i śmiesznymi szklanymi wózkami, w których były moje dzieci. Dostałam ich obu (szerokie łóżko, więc się zmieścili) i wreszcie mogłam ich obejrzeć, obwąchać (maluszki tak ślicznie i niepowtarzalnie pachną!), a nawet nakarmić. Moje piersi stanowczo się już tego domagały, a chłopcy, choć dostali po butli, to jednak zdecydowanie mieli ochotę poprzytulać się do maminych piersi. Było cudownie. Niestety potem dzieci odjechały, a ja znowu zostałam sama, z coraz bardziej nieznośnym bólem. Ech, krótko mówiąc, ta pierwsza noc była koszmarna. Nie mogłam się doczekać, kiedy nadejdzie rano, a ja wstanę. I jak tylko przyszła rehabilitantka, aby mi pomóc, zwlokłam się z łóżka (chciałoby się napisać „zerwałam”). Kolejne trzy dni spędziliśmy w innej sali na wzajemnym poznawaniu się i oczekiwaniu na powrót do domu.
PomocnicyMamy.pl

ul. Dąbrowskiego 30
32-600 Oświęcim
www.pomocnicymamy.pl
sklep@pomocnicymamy.pl
Koszt wysyłki - wpłata na konto, kurier:
Od 0 zł do 400 zł - 16 zł
Koszt wysyłki - wpłata na konto, poczta:
Od 0 zł do 400 zł - 15 zł

Koszt wysyłki - za pobraniem:
Kurier, powyżej 400 zł. - 22 zł
Poczta, powyżej 400 zł. - 21 zł