Twój koszyk jest pusty

Archiwum

W każdym domu panują nieco inne zwyczaje świąteczne. W ciągu 6 lat małżeństwa jakoś udało nam się pogodzić nasze oczekiwania i „wziąć” z naszych domów to, co było najfajniejsze tworząc naszą własną atmosferę, a samą Wigilię obchodziliśmy raz u jednych rodziców, raz u drugich. W tym roku po raz pierwszy będziemy świętować wspólnie i miałam trochę obaw, jak to będzie. Niepotrzebnie, bo było super, a wszyscy bardzo się starali, aby obyło się bez sprzeczek czy nieporozumień. A pogodzić trzeba było zwyczaje kilku rodzin, bo przecież nie tylko naszych rodziców, ale też mojej bratowej i szwagierki. Efekt tego momentami był trochę zabawny, bo:

  • na stole pojawił się czerwony barszcz z uszkami, zupa grzybowa z makaronem i zupa rybna,

  • karp był i w galarecie, i smażony,

  • kapusta znalazła się w pierogach, została zasmażona z grochem i osobno z grzybami,

  • na deser była kutia, kluski z makiem i makówki,

  • o licznych postaciach śledzia i masie ciast nawet nie wspominam.

Jak łatwo się domyślić, potraw było więcej niż dwanaście, ale wszyscy zgodnie uznali, że kapusta to kapusta i liczy się raz.

Wszyscy tatusiowie i dzieci zjawili się u nas już rano, aby wspólnie ubrać choinkę i przygotować „zaplecze techniczne” jak to określił jeden z dziadków. Teść przywiózł dodatkowy stół i krzesła, na szczęście talerzy i sztućców miałam dość. Choinkę „ubierały” dzieci, a panowie pomagali. Cóż mogę o naszym drzewku powiedzieć... ma niepowtarzalny wygląd.

Część potraw panie przygotowały we własnych domach, przywożąc całe starty jedzenia, które wystarczy odgrzać, do gotowania i smażenia u mnie zostawiając tylko to, co koniecznie trzeba podać tuż po przygotowaniu.

Do wieczerzy zasiedliśmy dość wcześnie – głównie ze względu na dzieci, które były już porządnie zmęczone atrakcjami całego dnia i było ryzyko, że pozasypiają nam w trakcie jedzenia. Jednak bardzo przejęte dotrwały dzielnie do samego końca i nic dziwnego, bo przecież czekały na nie prezenty.

Piękny wieczór, taki spokojny, rodzinny, wypełniony śmiechem i okrzykami dzieci. Czegóż więcej można sobie życzyć...?

PomocnicyMamy.pl

ul. Dąbrowskiego 30
32-600 Oświęcim
www.pomocnicymamy.pl
sklep@pomocnicymamy.pl
Koszt wysyłki - wpłata na konto, kurier:
Od 0 zł do 400 zł - 16 zł
Koszt wysyłki - wpłata na konto, poczta:
Od 0 zł do 400 zł - 15 zł

Koszt wysyłki - za pobraniem:
Kurier, powyżej 400 zł. - 22 zł
Poczta, powyżej 400 zł. - 21 zł