Twój koszyk jest pusty

Archiwum

Ekoterroryzm - znacie to?

Ostatnio nie bardzo jestem w stanie gdziekolwiek się ruszyć, bo chodzi mi się coraz trudniej, a i stopy jakoś tak puchną. Lekarz kazał leżeć, nogi trzymać wyżej i w ogóle wrzucić na luz. Wrzucam. Wstaję rano, szykuję Idze śniadanie, przekazuję ją w ręce jednej lub drugiej babci, które były tak kochane, że zaproponowały swoją pomoc, potem kładę się na kanapie i oglądam stare seriale. Koło południa aktywizuję się, robię jakiś obiad i czekam na powrót męża z pracy, a córki „ze służby” jak to określiła jedna babcia.

Dziś, jak zwykle, wyprawiłam córkę, ułożyłam sobie przekąski i picie na tacy, tacę zaniosłam do pokoju, przygotowałam piloty, telefon pod ręką i z westchnieniem ulgi ułożyłam na kanapie. Dzwonek do drzwi. Pomalutku (jeśli to listonosz, to wie, że ja szybko nie mogę i cierpliwie poczeka) podnoszę się z kanapy i człapię do przedpokoju, dzwonek w tym czasie dzwoni nieprzerwanie. Porządnie już wystraszona otwieram drzwi, przekonana, że to straż, policja czy coś w ten deseń, a to Elunia – sąsiadka.

- Ach, już myślałam, że cię nie ma! - wykrzykuje od progu. Elunia ma półrocznego słodkiego maluszka i hopla na punkcie ekologii i zdrowego stylu życia. To nie znaczy, że ja nie popieram takowego i sama staram się jak mogę, jednak nie grzebię ludziom po koszach, a Elunia... no właśnie, wręczyła mi swoją słodką pociechę i bez pytania wmaszerowała do kuchni. Mojej kuchni... Zanim za nią tam dotarłam, zdążyła dokładnie zlustrować zawartość lodówki i zajrzeć pod zlew:

- No, całe szczęście, że segregujecie śmieci. Wiesz, jakbyś nie segregowała, to ja bym chyba wyszła, ale sok kupujesz w kartonach? Nie lepiej kupić świeże owoce i wycisnąć? Zresztą pomarańczowy? Wiesz ile te pomarańcze musiały świata przejechać? Jabłka ci nie wystarczą? - i tak dalej, i dalej. Dostało mi się za płatki kukurydziane, tuńczyka w puszce i ryż. Bo był biały, a nie dziki. W końcu udało mi się ją wymanewrować do pokoju i posadzić na fotelu oraz przekazać potomka. Co okazało się w sumie dobrym rozwiązaniem, bo Elunia dostrzegła paczkę pampersów, która stała w kącie w oczekiwaniu na Bli-Bli. Aż skurczyłam się w sobie w oczekiwaniu na kazanie, jakie mi wygłosi, ale nie, w Elunię jakby piorun trafił, sapnęła z oburzeniem i wypadła, nawet nie zamykając za sobą drzwi. Dobrze, że nie zapomniała zabrać dziecka...

PomocnicyMamy.pl

ul. Dąbrowskiego 30
32-600 Oświęcim
www.pomocnicymamy.pl
sklep@pomocnicymamy.pl
Koszt wysyłki - wpłata na konto, kurier:
Od 0 zł do 400 zł - 16 zł
Koszt wysyłki - wpłata na konto, poczta:
Od 0 zł do 400 zł - 15 zł

Koszt wysyłki - za pobraniem:
Kurier, powyżej 400 zł. - 22 zł
Poczta, powyżej 400 zł. - 21 zł