Twój koszyk jest pusty

Archiwum

Po długiej katarowo-kaszlowej przerwie postanowiliśmy spróbować znowu z przedszkolem. Iga od dłuższego czasu nie ma żadnych objawów osłabienia i wygląda jak okaz zdrowia, więc uznaliśmy, że czas, aby znowu poszła do przedszkola. Wydawało się to dobrym pomysłem, zwłaszcza że przed świętami potrzebowałam trochę spokoju, aby móc posprzątać nieco bez absorbującego pomocnika…

Wszystko było pięknie i nawet powiedziałam do męża, że Iga wreszcie ma jaką taką odporności, kiedy zaraz następnego dnia młoda przyszła do domu – nieswoja. Taka jakaś marudna, jeszcze bez kataru, ale już ewidentnie szykująca się na kolejne choróbsko. Nie poszła więc do przedszkola – profilaktycznie – a ja patrzyłam na moją osowiałą córkę i zastanawiałam się, co też nam się z tego wykluje.

W nocy wykluła się gorączka – taka dość wysoka, ale nic poza tym. Spokojnie więc czekałam i dopiero rano, gdy zmieniałam jej przepoconą piżamkę, na brzuchu odkryłam wysypkę. Ponieważ moje doświadczenie w tej materii jest zerowe, to na początku nie wiedziałam, co to jest: plamki były nieduże, ale rosły, a po jakimś czasie zmieniły się w krostki wypełnione płynem. Słysząc taki opis przez telefon, nasza pediatra stwierdziła, że nawet nie mam po co przyjeżdżać, bo to po prostu ospa. Właśnie wiele dzieci na nią choruje, objawy są dokładnie takie, a jak będzie miała popołudniowe wizyty domowe, to do nas zajrzy, a ja mam nie panikować. Daleko mi było do paniki, ale jednak mi ulżyło, że to wietrzna ospa, a nie jakieś nie wiadomo co.

Wysypka pojawiała się w kolejnych rzutach, aż mała zaczęła wyglądać jak równo nakrapiana pisanka, zwłaszcza kiedy po wizycie lekarki plamki zostały pomalowane gencjaną na fioletowo. Po pierwszej fali gorączki Iga poczuła się lepiej i narzekała tylko co jakiś czas na swędzenie. Wygląda na to, że ospa minie nam dość lekko i bezboleśnie. Spokoju mi tylko nie daje myśl, czy chłopcy też się zarażą? Podobno maluchy mają jeszcze maminą odporność, ale przecież w końcu ją tracą – ciekawe, czy to będzie teraz, czy może jednak ciut później?

 

 

Zdjęcie: flickr

PomocnicyMamy.pl

ul. Dąbrowskiego 30
32-600 Oświęcim
www.pomocnicymamy.pl
sklep@pomocnicymamy.pl
Koszt wysyłki - wpłata na konto, kurier:
Od 0 zł do 400 zł - 16 zł
Koszt wysyłki - wpłata na konto, poczta:
Od 0 zł do 400 zł - 15 zł

Koszt wysyłki - za pobraniem:
Kurier, powyżej 400 zł. - 22 zł
Poczta, powyżej 400 zł. - 21 zł