Twój koszyk jest pusty

Archiwum

Dziś 11, więc chłopcy skończyli drugi miesiąc życia. Rozwijają się świetnie – tak powiedziała pani doktor podczas badania. Niby to wiem, bo widzę, ale zawsze miło usłyszeć potwierdzenie od kogoś innego, zwłaszcza lekarza. Maluchy oswoiły się ze swoim ciałem i pomału, pomału, zaczyna ich ono słuchać: obracają głowę w kierunku dźwięku lub ruchu, Tadek położony na brzuchu unosi głowę i nawet wyciąga rączki, Janek w tej pozycji natychmiast ogłasza protest. Głośny i wyraźny. Lekarka doradziła mi, żeby nie kłaść go na kocyku, a na kolanach, w taki sposób, żeby jedną nogę (tę podpierającą klatkę piersiową) mieć nieco wyżej. Rzeczywiście Janek czuje moją obecność, znacznie lepiej też widzi podsuwane mu przez Igę zabawki (siostra przejęła się prośbą lekarki, żeby pomogła bratu ćwiczyć, trochę nawet za bardzo) i mniej się denerwuje. Staram się z nim ćwiczyć w ten sposób w porach jego aktywności. Poza tym robimy obu chłopakom dużo różnych masaży, robimy do nich śmieszne miny (to Iga) i, co nas ogromnie cieszy, chłopcy odpowiadają. Wyraźnie uśmiechają się na nasz widok, ale uśmiechają się też nawzajem do siebie.

Staramy się stymulować ich rozwój – noszę ich na zmianę i pokazuję świat, mówię jak co się nazywa. Również tata i babcie (oraz dziadkowie) dbają o rozrywki maluchów (i odciążenie moich pleców). Wieszamy zabawki w wyrazistych kolorach nad ich głowami. Chłopcy próbują je łapać, więc dbamy też o to, żeby co jakiś czas trafiała do ich rąk lekka, łatwa do trzymania zabawka o interesującej fakturze.

Zaczęliśmy prowadzić bardzo uregulowany tryb życia, bo chłopcom to wyraźnie służy. Wstajemy razem z tatą, dzięki temu mam chwilkę czasu na rozmowę z nim, kiedy budzi się Iga, szybko jemy śniadanie i z mocno już marudzącymi chłopcami wychodzimy na spacer. Bliźniaki natychmiast usypiają, a my idziemy do parku, gdzie mogę poświęcić córce chwilę. Gdy się zaczynają budzić, prędko wracamy do domu, bo karmienie ich jest jednak łatwiejsze w domu. Potem zwykle ktoś nas odwiedza i zabawia dzieci, a ja mogę ugotować obiad. Karmię i usypiam maluchy, wraca mąż. Wieczór to celebrowanie kąpieli, ale też czynności porządkowe. Gdy chłopcy idą w końcu spać, ja mam chwilkę dla męża, zanim znowu trzeba ich będzie nakarmić. Dni nam płyną tak szybko, że nawet nie wiem, kiedy minęły dwa miesiące!

PomocnicyMamy.pl

ul. Dąbrowskiego 30
32-600 Oświęcim
www.pomocnicymamy.pl
sklep@pomocnicymamy.pl
Koszt wysyłki - wpłata na konto, kurier:
Od 0 zł do 400 zł - 16 zł
Koszt wysyłki - wpłata na konto, poczta:
Od 0 zł do 400 zł - 15 zł

Koszt wysyłki - za pobraniem:
Kurier, powyżej 400 zł. - 22 zł
Poczta, powyżej 400 zł. - 21 zł